Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 272 213 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Witam serdecznie wszystkich kochających koty, a szczególnie koty rasy Cornish Rex...

Kategorie
KiciKiciMiau.pl - Hodowla kotów rasy Cornish Rex

Kocie przygody

piątek, 18 marca 2011 17:34

Dzisiaj kociaczki dostały pierwszą w swoim życiu szczepionkę...

Na początek wet podał im pastę przeciw robakom, a potem igiełka.. :(

Heros Extremo i Heroina Estetica znieśli najdzielniej dziurawienie swoich ciałek. A Excentrico i Essenza wpadli w straszną panikę, przy czy Esencja w większą :))) Aż się pozostałe koty zleciały małęj na ratunek.

 

Pierwsza wskoczyła na stół, na kórym leżały szczepionki, Królowa Matka całej kociej rodziny, czyli Sidney i narobiła oczywiście małego zamieszania. Ampułki zaczęly się turlać po blacie i mało brakowało, by nie stłukły się spadając na podłogę..

Sidusia wywołała swoimi niemałymi rozmiarami takie kocie tsunami...

 

Do niedawna tylko Excentrico znał zalety ciepłeo grzejniczka, i tylko on, z tych najmłodszych, wylegiwał się na nim. Dziś już każde z kociąt wie, że kaloryfer, to jest najwspanialsza rzecz w domu, zakładając, ze jest to sezon tzw grzewczy :)

Maluchy niczym żmijki układają się na chudym grzejniku i doprowadzają do wrzenia swoje żołądeczki i serdeszka.. Ale kiedy zasną, kiedy para unosząca się z ich ciałek, otumani, maluchy spadają z kaloryfera niczym ptaszki z gałęzi w disneyowskich bajkach :)

Na szczęście na kaloryferze wisi hamaczek i raczej kocięta wpadają do niego...

Nie powiem, czasem  nie wcelują w miękki sztruks, i wpadną w miseczkę z wodą, leżacą na podłodze... Takie brzebudzenie, na pewno nie jest przyjemne ...

 

Dwa dni temu dotarł prześliczny walentynkowy drapaczek- moja nagroda za kocie walentynkowe zdjęcie, przyznana mi przez portal Koty.pl

Nie tylko maluchy chętnie z niego korzystają :))

 

 

 

A tu,  w pięknej pozie, śpi Estetica

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Z dnia na dzień..

środa, 16 marca 2011 20:03

Black Fiction to niesamowicie grzeczniutkie kocięta.

Nawet nie wiem kiedy nauczyły się jeść dorosłe jedzonko.. Nawet mały Excentryczny kotek zasuwa zadowolony.. Najbardziej lubi suche jedzonko i ewentualnie wołowinkę..Francuzik mały Hehe..

Pozostałe kocięta nie gardzą niczym.. Najmniej wybredna jest Essenza i Extremo.. Zjedliby wszystko! Ale to dobrze, bo wiem, że maluchy zdrowe :)

Kuwetkują już od dawna, choć czasem jeszcze zaliczają wpadki.. Ale to normalne i jestem do tego przyzwyczajona. Zmieniam podkłady w kojcu codziennie, więc maluszki mają czysto.

 

Kojec jednak coraz częściej stoi pusty, bo kocięta wraz z mamą, i czasem babcią, dekują się w luksusowej budce od Rufiego i ani myślą o ponownej przeprowadzce... Tam jest miękko, ciepło, a co najważniejsze... ciasno! I to jest piękne!

 

Z dnia na dzień kocięta przechodzą metamorfozy.

Przeistaczają się z malutkich poczwarek w piękne eleganckie łabędzie...

 

Wciąż nie przestaję się dziwić...  serce

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Niedzielne przygody

poniedziałek, 14 marca 2011 19:01

Wczoraj to się działo!

Niedziela łączyła się z wyjazdem do Wrocławia na wystawę.

Wiedziałam, że będzie ciekawie, bo wielu moich znajomych również na tę wystawę się wybierało. A jak są znajomi, to czas szybko leci, można sobie wreszcie o kotach pogadać do woli (bo rodzina już nie może słuchać i trzeba mocno się w tym temacie ograniczać...), no i wogóle, jak są przyjaciele od kotów, to jest wesoło...

 

Na wystawie jednak, mimo wcześniejszych próśb wystosowanych w zgłoszeniach, nie ulokowano nas w bezpośrednim sąsiedztwie i to stanowiło pewien problem komunikacyjny i towarzyski niedosyt...

 

Podczas ocen nasza mała Lav vel Najjaśniejsza Pani vel NP zachowywała się całkiem przyzwoicie. Dała się ładnie pokazać sędziemu i nawet nie próbowała uciekać z sędziowskiego stolika, jak to miało miejsce w Mysłowicach.

NP dostała nominację do BIS, czyli do wzięcia udziału w show na najlepszego kota w swojej kategorii wiekowej. Na nominacji się skończyło, bo ... bengalski kot wykosił znów całą konkurencję...:)

Ale  i tak jestem bardzo zadowolona z nominacji, i tego jednego głosu, jaki koteczka otrzymała od sędziego, który ją nominował...

 

Oglądać koty przyszło bardzo wielu Wrocławian.

Lokalizacja hali, tuż przy ogrodzie japońskim, sprzyjała frekwencji. No i to słoneczne niedzielne popołudnie! ... Wymarzone, by delektować się ciepłym słońcem, a następnie widokiem tylu wspaniałych kotów, od których ilości mogło zakręcić się w głowie...

I jak zawsze po wystawie, z tego ciągłego opowiadania o kotach, bolały mnie...nogi! :)

Wystawa zatem udana!

 

 

 

Wystawa udana, a po wystawie... wielka niespodzianka!

Ja, Darek, Marcjanna i Najjasniejsza Pani zostaliśmy zaproszeni w odwiedziny do naszego kocurka Carlito.

 

Tomek i jego żona Kasia, nowa rodzina Carlito, są przyjaciółmi Kariny i Łukasza, których poznałam na kocich wystawach. Nomen omen poznałam ich na zeszłorocznej wystawie we Wrocławiu! Ale numer!

Łukasz ponadto jest cudownym właścicielem Cecylio, brata Carlito...:)

Czyli jedna wielka kocia rodzina!

(jeżeli coś niezrozumiale wytłumaczyłam, to proszę wysyłać maile z pytaniami :) chętnie odpowiem ..:)

 

Po zakończonym show pojechaliśmy pod wyznaczony adres. Dotarliśmy na starą ciasną uliczkę, której widok przeniósł nas na lońdyńskie przedmieścia... Domek piękny w stylu wiktoriańskim, którego wnętrzu dodawały smaczku antyczne elementy i surowe ceglane ściany. Poezja dobrego stylu!

(zauważyłam również na półce z książkami poezję Miłosza, co tylko umocniło mnie w przekoaniu, że mój Carlito nie mógł znaleźć doskonalszej rodziny :))

 

Kiedy już zasiedliśmy do gościnnego stołu, rozmowom nie było końca...

Jedliśmy pyszną pizzę, a na deser nieziemskie torty! Torty przywiozła Karina i Łukasz, który tego dnia obchodził urodziny,nie wiem jednak które?... (liczba pozostała tajemnicą).

 

Przez te kilka godzin wydawało się, że naprawdę tworzymy jedną rodzinę, którą łaczy wspólna miłość do kotów. Nie chcieliśmy, by ten wieczór się skończył...a przyjechaliśmy tylko kurtuazyjnie na kawę..

 

Tomek i Kasia to niesamowici ludzie, bardzo otwarci i ciepli.

Alek,  ich najmłodszy synek,  jest niestrudzonym towarzyszem zabaw Carlitka... Potrafią godzinami biegać za sobą nawzajem albo ścigają się, kto pierwszy dopiegnie do kociej piłeczki...

A kiedy Carlito vel Carlos chce zapaść w sen i odpocząć po długiej wyczerpującej zabawie, szuka kolan swojej przyjaciółki Marysi, i tam godzinami potrafi spać i śnić o kocich smakołykach... A Marysia dba, by Carlosa nie zbudził najmniejszy szelest..

Jestem dumna, że moimi kotami opiekuje się taka rodzina !

 

Marcjanka trzyma swego dawnego ulubieńca Carlito

 


 

 


 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Rano w sobotę

sobota, 12 marca 2011 8:35

Wstałam dziś wcześniej.

Obudziło mnie nieznośne miauczenie Małej Czarnej i pisk w kojcu. O ile nie mogłam dojść dlaczego MC robi tyle hałasu, o tyle, dlaczego w kojcu wrzawa, zorientowałam się szybko.

Wczoraj kocięta dostały rozmoczoną suchą karmę i zapewne sporo sobie pojadły, bo oznaki dało się dostrzec nie tylko w kuwetce, ale i poza nią... Dlatego wszczęto alarm, że w kojcu brudno i bez względu na porę, należy bałagan posprzątać.! .. No i posprzątałam..

MC nie bardzo chce karmić swoje pociechy, ale dziś maluchy dopadły ją na hamaczku wiszącym na kaloryferze. Rada nie rada, musiała ulec naporowi głodnych gremlinów. A one z rozkoszą mruczały, pijąc ukochane mamine mleczko.

Kiedy kocięta wraz z Mc wisiały na hamaczku przy kaloryferze, Najaśniejsza Pani, korzystając, że w kojcu nie ma nikogo, weszła tam i zaczeęła udawać małego kociaczka. W ruch poszły wszystkie zabaweczki dla kociąt, wiszące grzechotki, mała mata dla kociąt , a potam wyszła z kojca i zaczęłą skoki na macie edukacyjnej, takiej jak dla niemowląt. Był to dla mnie śmieszny obrazek, bo NP jeszcze z kociętami się nie zaprzyjaźniła, a kojec, mam wrażenie, że według niej, śmierdzi diabłem :)))


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Freedom :))

piątek, 11 marca 2011 19:05

Maleństwa śpią w budce w swoim kojcu... Myślę, że za godzinkę, może pół, przebudzą się i będą bardzo głodne...

Trzeba przygotować im rozmoczoną suchą karmę, żeby brzuszki nnajadły się. Mała Czarna zaczyna powoli uwalniać się od obowiązku karmienia i coraz niechętniej kładzie się, by kocięta mogły się napić. Kiedy nie ma ochoty na karmienie, ucieka swoim skrzacikom a te biedaki, gonią za nią z piskiem po całym kojcu. Żal mi ich i krzyczę na MC i pokazuję, że ma się położyć... Po mojej interwencji kładzie się, ale tylko na chwilę. I zanim maluszki znajdą swoje ulubione smoczki, kocica już zniecierpliwiona, zamyka mleczarenkę :)

 

Jeszcze kilka godzin temu, rozmawiąjąc z pewną przemiłą panią Grażyną, mówiłam, że uwolnienie kociąt z kojca nastąpi w przyszłym tygodniu. Wydawało się, że jeszcze są takie zagubione, nieporadne i zbyt dużym ryzykiem będzie otwarcie kojca i zrobienie wolnego dostępu na pokój.

Jednak, gdy przyszłam z pracy, maluszki wygramiliły się ze swojego legowiska i dały mi tym do zrozumienia, że już czas...

Więc otworzyłam kojec i obserwowałam.

Black Fiction wypełzły śmiało z legowiska, pochodziły po pokoju, poobwąchiwały niedostępne kąty i ... wróciły do siebie.:))

I kamień spadł mi z serca, bo wiem, że jak otworzę maluchom wyjście, to one nie rozpełzną się z szaleństwem w oczach po mieszkaniu, i nie zalegną gdzie bądź, tylko kiedy poczują zmęczoenie, wrócą grzecznie do ciepłego kojca i zasną w oczekiwaniu na swoją Panią..

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

niedziela, 19 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  38 447  

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Ulubione strony

Ulubione blogi

O moim bloogu

Blog poświęcony jest hodowli kotów cornish rex, Kici Kici Miau. Opowiada o tym, jak żyje się z kotami i wśród kotów ...

Lubię to