Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 272 213 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Witam serdecznie wszystkich kochających koty, a szczególnie koty rasy Cornish Rex...

Kategorie
KiciKiciMiau.pl - Hodowla kotów rasy Cornish Rex

Oszsz, te koty !

niedziela, 06 listopada 2011 8:56

Niedzielny poranek rozpoczął się od deptania i wspinania się po moich plecach, które od tej pory noszą nazwę Rysy :))

Deptając mi po plecach i wchodząc na głowę- dosłownie- kociarnia daje do zrozumienia, że jest głodna,

a człowiek ma powstać bezzwłocznie i nakarmić! Kociarnia użyje się do tego celu wszelkich środków zaradczych, nawet tych drastycznych! i Użyła!

Po uzupełnieniu pustki w żołądeczkach, wszystkie koty, i duże i małe, idą na kolejną drzemkę.

I tu właśnie jest ta niesprawiedliwość! Kiedy ja już wstanę i się rozbudzę, nie wracam do łóżka,

a koteczki, korzystając z okazji, że dużo miejsca się zrobiło, wszystkie hyc pod kołderkę i dalej chrapanko!!

Oszsz, te koty!!

 

Dzisiaj kotki będę miały kolejną trudność do pokonania. Za chwilę założę klapki do kuwet i będę musiały nauczyć się otwierać drzwiczki.

Mam nadzieję, że pójdzie im to sprawnie, patrząc na postępy, jakie do tej pory zrobiły.

To wyjątkowo dojrzałe kocięta i wyjątkowo grzeczne.

Chociaż, jak żadne inne, uwielbiają wylizywać talerze.

Gonię towarzystwo stołowe, gonię, ale powracają, jak szarańcza, i w tempie tornado zmiatają wszystko, co na talerzykach pozostało...:))

Oszsz, te koty!

 

Favorito KKM

 

Fiu Fiu

 

Fantastica KKM

 

Figo Fago KKM

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Oj Oj

wtorek, 01 listopada 2011 9:28

Który to już wspólny dzień z Filcowymi Kociaczkami?

Maluchy rosną, aż czasem trudno uwierzyć, że były takie malutkie, że ledwie zajmowaly moją dłoń...

Dziś to już prawdziwa kocia młodzież, która powoli przygotowuje się do dorosłego życia.

 

Kocięta są jakoś wyjątkowo grzeczne, co nie oznacza, że nie robią w domu kocich psot.

Jednak, ku mojemu zaskoczeniu, nie ma Wielkiej Pardubickiej!!!  Koty nie biegają, jak wściekłe po całym mieszkaniu, w nieznanym celu, byle szybciej i byle głośniej zrobić zakręt! Szkoda! Hahaha

Zwykle rano zostaję wybudzona przez moje dwa dorosłe koty: Artisto oraz Królową Matkę, czyli Sidney (on całuje mnie delikatnie w kąciki ust :))), ona oscentacyjnie przybliża swoją mordkę do mojej twarzy, tak, by dzieliły nas milimetry, i oddycha tym swoim przecudnym kocim oddechem:)) wtedy inne koty,

a wśród nich i maluszki wychodzą ze snu i z miejsc, w których spały. Część śpi ze mną w łóżku, a ja czuję się niczym szynka babuni obłożona dokoła kotami, jak zielem angielskim. Inne śpią w budkach na kredensie. Kiedy wyłażą senne z tych budek udają się w kierunku łóżka i skaczą bezpardonowo z kredensu prosto ma mnie, na moją głowę, na moją szyję, na mają twarz, jak te chomiczki wiedzione instynktem... Słychać tylko pacanie o pościel małych kocich ciałek, albo wrzask mój lub Darka, jeśli pacną na nas :))

Teraz rozbrykane kociaki biegają po śpiącym jeszcze jubilacie @)-->-->--, skaczą jak małe piłeczki ping pongowe i widać, że są radosne i szczęśliwe.

Są szczęśliwe, bo mają człowieka, u którego w każdej chwili mogą skryć sie w ramionach serce

 

Wczoraj otrzymałam bardzo smutną wiadomość, że czarny kocurek Alfredo kilka miesiecy temu odszedł na zawsze od swoich właścicieli. Kot połknął w całości gumkę do mazania, która zaczopowała mu przewód pokarmowy. Po operacji okazało się, że przyczyną cieżkiego stanu zapalnego była właśnie gumka myszka (nomen omen).  Ta wiadomość bardzo mnie poruszyła, zdaję sobie sprawę, jak bardzo cierpieli jego opiekunowie, gdy trzyletni kocur o cudownym charakterze opuścił ich na zawsze.

Pani Basia opowiadała mi wczoraj, jakim był wspaniałym i towarzyskim kotkiem. Obcy dziwili się, że jest taki ufny i przyjazny. Nawet inkasent mógł liczyć na lgo ciepłe powitanie...

Alfredo był od początku bardzo proludzki, lubiał siedzieć na kolanach i przyglądac się, jak jego pięciu braci szaleje. Miał bardzo wyważony i wrażliwy charakter. Ale jako pierwszy podczas zabawy nabił sobie guzy na głowie. Nie wiedzieliśmy jeszcze wtedy, jako, że był to nasz pierwszy miot, że kocięta, tak jak małe dzieci, napijają sobie guzy i bardzo martwiliśmy się, co też kociaczkowi się stało. Gdy po kilku dniach jedne guzy zeszły, a pojawiły się nowe, na innej główce, wszystko stało się jasne :)

Alfredo również wówczas jako pierwszy znalazł nowy dom i kochających właścicieli, którzy długo na niego czekali.

Pamiętam dzień, w którym przekazywaliśmy małego Ala w nowe ręce.. To było blisko trzy lata temu... Pamiętam bardzo dobrze to uczucie, towarzyszące rozstaniu z kimś kochanym.  Czułam jakbym zdradziła Alfredo, jakbym nadużyła jego zaufanie... Długo nie mogłam sobie z tym ucziciem poradzić...

Nie zapomnę tego nigdy, bo to było pierwsze rozstanie z kotem z mojej hodowli...

 

Alfredo KKM*PL - dziś za Tęczowym Mostem...

 

Ale to jest wielka przestroga dla nas wszystkich, że trzeba być naprawdę bardzo przewidującym, myśleć za kota, zabierać mu z drogi wszelkie niebezpieczne przedmioty.

ALe wiem też, że i u mnie w domu walają się po podłodze jakieś małe, czasem niezydentyfikowane przedmioty, wygrzebane skądś przez koty. A to zakrętki od butelek, gumki do włosów i gumki do mazania...

Jedno jest pewne: trzeba być cholernie czujnym!

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

niedziela, 19 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  38 439  

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Ulubione strony

Ulubione blogi

O moim bloogu

Blog poświęcony jest hodowli kotów cornish rex, Kici Kici Miau. Opowiada o tym, jak żyje się z kotami i wśród kotów ...

Lubię to